C Y T A D E L A Strona Główna C Y T A D E L A
Forum dyskusyjne "CYTADELI"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Podchorążowie, podchorążowie...
Autor Wiadomość
ArturS


Dołączył: 24 Sty 2005
Posty: 3961
Skąd: Z piechoty
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2022   

Tetryk! Co za piękne imię! Imiona końskie i końskie charaktery... przypomniało mi to wspomnienie również z SPRA we Włodzimierzu, gdzie w jednej z baterii służył wałach Ipsio ( zapewne zdrobnienie od Ypsilonu). Ipsio jako koń narowisty nosił wstążkę w grzywie oznaczająca "uwag, koń gryzie". Jego narów polegał na tym, że każdego dosiadającego go jęźdzca gryzł z całej siły w tyłek :-) Koń musiał mieć naprawdę sportową żyłkę, by zaczaić się, w oka mgnieniu, w króciutkiej chwili ugryźć podchorążego w tyłek akurat gdy ten z jedną nogą wsadzoną w strzemię odbijał się drugą nogą od ziemi.... z drugiej strony jakimż to sposobem po podobnym doświadczeniu trzeba była Ipsia dosiadać by nie być ugryzionym w zadek...
 
 
kiler


Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 418
Skąd: KRK
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2022   

Dobrze Artur, że poruszyłeś ten wątek, bo przypomniałeś mi o "Azbeście" - chyba najlepiej opisanym w literaturze koniu z Włodzimierza Wołyńskiego. Wspomina o nim Stanisław Zieliński w książce "Kiełbie we łbie":

Cytat:
Wielkie konisko przyglądało mi się spod sennie opuszczonej powieki. Nad stanowiskiem wisiała tabliczka: "AZBEST, 1929 r." Zaintrygowały mnie czerwone wstążki wplecione w ogon i grzywę Azbesta.
- Panie plutonowy, kanonier z cenzusem zapytuje posłusznie, co znaczą czerwone wstążki?
Inne konie wstążek nie miały, więc pytanie było całkowicie uzasadnione. Podoficer zaprzęgowy zachłysnął się moją naiwnością.
- Macie szczęście. Trafił się wam oficerski koń.
Jak na wierzchowca Azbest był trochę za tęgi. Przypominał budową konie rozwożące piwo. Kopyta wielkości dorodnych słoneczników od razu wpadły mi w oko. Wszedłem jednak śmiało, poklepałem kare bydle po szyi i poczęstowałem kostką cukru. W chwilę później kazano siodłać konie. Zdjąłem rząd z wieszaka, ująłem oburącz i trzymając przed sobą, tak jak regulamin uczy, ruszyłem do konia
- Nastąp się Azbest!
Krzyknąłem ostro, żeby wiedział z kim będzie miał do czynienia. Azbest stał niedbale przechylony na prawy bok. Nagle błysnęło kopyto i w tej samej chwili zderzyłem się z rozpędzoną lokomotywą.
Oprzytomniałem na korytarzu. Plutonowy polewał mi twarz wodą z cebrzyka. Porucznik, instruktor jazdy konnej, dopytywał się zdenerwowanym głosem, co się do ciężkiej francy znowu stało?
- Nic panie poruczniku. Uczeń uderzył się głową o podłogę. Trochę go zamroczyło. Już gębą rusza, oczy otwiera. Widzicie jaki regulamin mądry? Gdybyście siodło trzymali nieprzepisowo wyrobiłby wam Azbest taką kategorię, że do Sądu Ostatecznego mielibyście spokój. Co wy tak leżycie? Powstań!
[...]
Po nauczce chodziłem do Azbesta przez sąsiednie stanowisko, gdzie stał anioł w końskim ciele, kasztan z białą strzałką imieniem Ananas. Po świętach zmieniono konie. Dostałem Ananasa i rozpłakałem się ze szczęścia.



Wspomina też o nim, chociaż już nie tak soczyście, Władysław Roman w "Oficerze do zleceń":

Cytat:
Konie przydzielał dowódca baterii. Staliśmy grupą na korytarzu, modląc się w duchu by nie dostać gryzącego bądź kopiącego. Zawsze bezpieczniej. Kapitan szedł wzdłuż stanowisk i dobierał jeźdźców według wzrostu.
- Trzeba mi dwóch większych. Chodźcie obaj - wskazał na mnie i Zdzisława. - Akurat dla was konie. Wam "Azbest" - zwrócił się do Zdzisława - a wam "Murza".
Przede mną widniał szeroki koński zaw. Ogromny, kary wałach odwrócił łeb i patrzył melancholijno - pobłażliwym spojrzeniem. "No co chłopczyku? Zaprzyjaźnimy się? Co przyniosłeś dobrego? Młodyś, bardzo młody, wielu już takich widziałem"
Rzuciłem okiem na ogon - nie ma czerwonej wstążeczki, na grzywie też nie ma. Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem na tabliczkę: rocznik 1918 znaczy rok młodszy ode mnie, jak na konia wojskowego to staruszek. [...] Istotnie był to koń artyleryjski i razem z "Azbestem" stanowił dyszlową, czyli najsilniejszą parę zaprzęgu działa.
[...]
Tylko mój "Murza" był zawsze jednakowo flegmatyczny. Za to sąsiad z lewej "Azbest" miewał humory.



Powtórzę za Pawłem Janickim, który mi polecił tę druga pozycję:

Cytat:
Jak bardzo wku....cym koniem musiał być Azbest, jak wymieniono go w dwóch książkach?


:śmiech:

Przy okazji - pamiętasz może w jakiej książce czytałeś o Ipsiu? Wydawało mi się, że przeczytałem już wszystko o SPRA, ale tego konia nie kojarzę.
 
 
ArturS


Dołączył: 24 Sty 2005
Posty: 3961
Skąd: Z piechoty
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2022   

[/quote]
Jak bardzo wku....cym koniem musiał być Azbest, jak wymieniono go w dwóch książkach?[/quote]

To nie tak. Azbest rocznik 1929 i Azbest rocznik 1918 to dwa różne konie.
Imiona były nadawane danemu rocznikowi koni wojskowych na te samą literę i miały tendencje do powtarzania się. Oba Azbesty dzieli tu różnica całego końskiego pokolenia :-)

Co do wspomnień o Ipsiu niestety nie pamiętam dokładnie w której z książek to wyczytałem.

Z czasów gdy "ważyły się" moje losy rekonstrukcyjne- czyli czy zostać kawalerzystą czy zostać piechurem; pamiętam moje lekcje jazdy na Chimerze. :-)
Zostałem piechurem :-)
Chimera gdy była zmęczona po moich poprzednikach i nie miała już ochoty nikogo wozić; na koniec czyszczenia od którego jazdy zawsze zaczynałem stawała mi kopytem na bucie.... I ani rusz.
"A gadaj sobie zdrowo i klep mnie dalej.... a ja nigdzie się nie ruszę …" Pikuś to w porównaniu z ugryzieniem w tyłek :-) Ale jako dla poczatkującego było to trudne do wybrnięcia :-)
 
 
kiler


Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 418
Skąd: KRK
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2022   

ArturS napisał/a:
To nie tak. Azbest rocznik 1929 i Azbest rocznik 1918 to dwa różne konie.
Imiona były nadawane danemu rocznikowi koni wojskowych na te samą literę i miały tendencje do powtarzania się. Oba Azbesty dzieli tu różnica całego końskiego pokolenia :-)


To nie tak x2 - rocznik 1918 dotyczył konia Romana - Murzy. W tym wypadku to jednak ten sam Azbest ;-)
 
 
kiler


Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 418
Skąd: KRK
Wysłany: Sob 23 Kwi, 2022   

Kolejna odsłona z cyklu o pchor. Stefanie Drouecie: "Pałac Gościeszyn, 1938"

Bohater już po ukończeniu kursu, z taśmami pchor. na rękawie i odznaką szkoły. Po strojach cywilów możemy wnioskować, że fotografia została zrobiona w lecie 1938 roku podczas urlopu po ukończeniu kursu.
Pałac Gościeszyn znajduje się w Wielkopolsce, ok. 10 km od przedwojennej granicy z Niemcami.
 
 
kiler


Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 418
Skąd: KRK
Wysłany: Pon 02 Maj, 2022   

Pora na ostatnie ze zdjęć z pchor. Drouetem z mojej kolekcji - tym razem sam Pan podchorąży w pełnej krasie po ukończeniu kursu.

Kurtka wygląda na sukienną, więc pewnie kazionna, ale zastanawiają mnie te skośne szwy od kołnierza do kieszeni - nie mam zbyt dużej wiedzy krawieckiej (ot umiem przyszyć guzik), ale wydaje mi się, że służą one do dopasowania kurtki do sylwetki. Być może to potwierdzenie informacji z Radomyskiego, że wzorowi słuchacze kursu, których nie było stać na prywatnie szyte mundury wyjściowe otrzymywali milczące pozwolenie na lepsze dopasowanie skarbowej kurtki do figury u krawca, tak żeby nadać sylwetce elegancji przydatnej na przepustce, z tym że ta relacja dotyczyła SPRK.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group